
Bieszczady to połoniny, dzika przyroda i cisza, a dzień na szlakach Bieszczadzkiego Parku Narodowego kosztuje studenta z legitymacją 5,5 zł. Tani weekend wymaga jednak planu: trzeba wiedzieć, gdzie kupić bilet, skoro zasięg bywa kiepski, ile zapłacić za parking i namiot, jak zachować się przy spotkaniu z niedźwiedziem i czym jesień oraz zima różnią się na szlaku od lata. Zebraliśmy najważniejsze informacje ze strony parku — a na końcu można sprawdzić, czy bieszczadzki weekend to coś dla ciebie.
Na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego obowiązuje bilet wstępu. Dotyczy wszystkich szlaków turystycznych, ścieżek przyrodniczych i spacerowych, a także tras rowerowych i konnych. Opłata jest jednodniowa i ważna na wszystkich oznakowanych trasach, więc jednego dnia można połączyć kilka odcinków bez dopłat.
Według cennika, który jest załącznikiem do zarządzenia dyrektora parku z 9 marca 2026 roku, bilet normalny kosztuje 11 zł, a ulgowy 5,5 zł, czyli połowę. Ulga przysługuje m.in. uczniom i studentom z ważną legitymacją. Dokument trzeba pokazać przy zakupie i mieć przy sobie przez cały dzień, bo Służba Parku może go sprawdzić podczas kontroli.
Park podkreśla, że 15 proc. przychodów ze sprzedaży biletów trafia na ratownictwo górskie, czyli do GOPR. Reszta idzie na utrzymanie szlaków i infrastruktury, ochronę przyrody oraz edukację.
Z opłaty za wstęp zwolnieni są m.in.:
Zwykły wypad ze znajomymi z roku pod zwolnienie nie podpada. Wtedy obowiązuje bilet ulgowy.
Bilety i opłaty parkingowe przyjmują punkty informacyjno-kasowe przy wejściach na szlaki i przy parkingach. Bilet można też kupić przez internet na stronie parku, a gdy punkt jest zamknięty, przy kasach i wejściach na szlak wiszą tablice z kodami QR. E-bilet trzeba umieć pokazać przez cały pobyt, więc rozładowany telefon to realny kłopot.
Park ostrzega, że zasięg internetu na jego terenie nie jest najlepszy. Najtrudniej bywa w Brzegach Górnych, Tarnawie Niżnej i dolinie górnego Sanu, dlatego bilet rozsądniej kupić jeszcze przed wyjazdem.
Kto przyjeżdża samochodem, na głównych parkingach parku, m.in. w Ustrzykach Górnych, na Przełęczy Wyżniańskiej, w Brzegach Górnych i w Wołosatem, zapłaci za auto osobowe 30 zł za dzień, a za motocykl 15 zł. Paragon zostawia się za przednią szybą. Brak biletu parkingowego oznacza opłatę w wysokości dziesięciokrotnej ceny postoju. Wybierając się na Tarnicę, auto zostawia się na parkingu w Wołosatem, bo w samej osadzie obowiązuje zakaz parkowania.
Najtańszy nocleg w ofercie parku to pole namiotowe w Bereżkach: 15 zł za dorosłą osobę za dobę oraz 20 zł za namiot do trzech osób, do tego opłata miejscowa gminy. Na miejscu są toalety i prysznice z ciepłą wodą. Takie same stawki od osoby obowiązują na polach biwakowych w Tarnawie Niżnej i w Górnej Wetlince. Opłata za pole nie zwalnia z biletu na szlak.
Spanie w samochodzie lub kamperze na wybranych parkingach kosztuje 200 zł za noc, a park otwarcie pisze, że tego nie rekomenduje. Więcej pomysłów na budżetowe wyjazdy w grupie można znaleźć w naszym poradniku Studenckie wyjazdy wakacyjne.
Na weekend dobrze sprawdzają się ścieżki, których parametry park podaje na swojej stronie. Ścieżka przyrodniczo-historyczna „Wołosate – Tarnica” ma 4,4 km, a wejście zajmuje według parku 2 h 5 min, zejście 1 h 5 min. Dłuższa ścieżka przyrodnicza „Rozsypaniec – Krzemień” liczy 13,5 km, a samo podejście to 4 h 30 min.
Od 1 października 2026 roku, do odwołania, w rejonie schronu Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej trwa brukowanie szlaku, co może oznaczać czasowe utrudnienia. Przed wyjazdem warto zajrzeć do komunikatu turystycznego na stronie parku.
Bieszczady uchodzą za łagodne góry, ale park przypomina, że potrafią być zwodnicze. Zwiedzanie od zachodu do wschodu słońca jest niedozwolone, a na szlak najlepiej wychodzić po godzinie 8.00, bo wczesnym rankiem łatwiej trafić na niedźwiedzia. Do parku nie wchodzi się z psem i nie zostawia resztek jedzenia. Przy spotkaniu z niedźwiedziem trzeba zachować spokój, nie uciekać i wycofać się, nie odwracając się plecami. To nie jest moment na zdjęcie.
Na otwartych połoninach latem podmuchy wiatru mogą dochodzić do 140 km/h, a temperatura odczuwalna bywa nawet o 15°C niższa od faktycznej. Park zaleca co najmniej 1,5 l wody na osobę, kurtkę chroniącą przed wiatrem i deszczem, czapkę, rękawiczki, apteczkę, latarkę i powerbank. Gdy we mgle zniknie szlak, pomagają czerwone tyczki z numerami: wystarczy zadzwonić do GOPR pod numer 601 100 300 i podać numer z tyczki.
Po kilku dniach opadów szlaki zamieniają się w błoto, a drewniane kładki i progi robią się śliskie, więc przydają się buty terenowe i kijki.
Zimą szlaki w parku nie są przecierane, a na połoninach letnie oznakowanie bywa częściowo niewidoczne. Park radzi zabrać raczki i kijki, a na świeży śnieg rakiety lub narty skiturowe. Przed wyjściem trzeba sprawdzić komunikat lawinowy GOPR, a dłuższą trasę najlepiej zgłosić w stacji ratunkowej w Ustrzykach Górnych. Zjazdy na nartach są dozwolone wyłącznie na wyznaczonych korytarzach skiturowych.
Weekend w Bieszczadzkim Parku Narodowym da się zorganizować tanio: student płaci 5,5 zł za dzień na szlaku, a nocleg pod namiotem w Bereżkach to 15 zł od osoby plus opłata za namiot. Najwięcej zależy od planu: bilet kupiony przed wyjazdem, start po ósmej rano, ciepłe warstwy w plecaku oraz sprawdzona prognoza pogody i komunikat turystyczny.
5 pytań · minuta