
Niewielkie morawskie miasteczko, 90 km od Cieszyna, kryje najgłębszą znaną zalaną jaskinię na świecie. Do Hranic dojedziesz pociągiem bez przesiadek, a na miejscu czeka nie tylko przepaść, której dna nikt jeszcze nie zmierzył.
Nazwa myli, bo czeskie Hranice („granice”) wcale nie leżą przy granicy, tylko w środku Moraw. Dla studentów ważniejsze jest co innego: zatrzymują się tu pociągi jadące z Polski w stronę Pragi i Wiednia, więc dojazd jest prosty i nie musi być drogi. Samo miasteczko obejdziesz spokojnym krokiem w kilka godzin. Jest tu historyczne centrum, renesansowy pałac z przeszklonym dziedzińcem i zabytkowa synagoga. Miłośnicy literatury znajdą też ślad z lektur: tutejsza szkoła wojskowa, działająca przez mniej więcej sto lat, pojawia się w „Marszu Radetzky’ego” Josepha Rotha.
Najważniejszy powód, by tu przyjechać, leży kilka kilometrów od miasta, nad rzeką Bečvą. Hranická propast to najgłębsza znana zalana wodą jaskinia na świecie. W 2016 roku polski nurek Krzysztof Starnawski razem z czeskimi badaczami opuścił w głąb zdalnie sterowanego robota. Urządzenie zeszło na 404 metry i nie dotknęło dna. Późniejsze badania sugerują, że przepaść może być jeszcze głębsza, a jej prawdziwa głębokość wciąż pozostaje zagadką.
Po drugiej stronie rzeki, w uzdrowisku Teplice nad Bečvou, czekają Zbrašovskie Jaskinie Aragonitowe. Powstały dzięki ciepłym wodom mineralnym i dwutlenkowi węgla, a w 2026 roku minęło 100 lat, odkąd można je zwiedzać. Pod ziemią temperatura przez cały rok trzyma się około 14°C, więc to dobry plan także na deszczowy jesienny dzień.
Na koniec warto wspiąć się do ruin zamku Helfštýn, który góruje nad Bramą Morawską. Rozmachem przypomina nasz Krzyżtopór, ale tutaj stare mury połączono z nowoczesnymi kładkami i schodami. Ta odważna przebudowa wywołała w Czechach dyskusję i w 2021 roku zdobyła m.in. Czech Architecture Award i Dezeen Awards. Z góry rozciąga się szeroki widok na równiny i otaczające je góry.